wtorek, 19 maja 2015

Rozdział 3.

 - No Smoku powiem Ci, że masz przesrane - podsumował Diabeł i uśmiechnął się do przyjaciela.Wiedział,że mimo tego jakie ma nastawienie do dziewczyny to czas je szybko zmieni.
- Nie wiem o co Ci chodzi. Za dużo filmów się naoglądałeś kolego- upił łyka ognistej i zaczął rozmyślać nad słowami swego towarzysza.
- Mówię tylko, że albo się pozabijacie albo zakochacie się w sobie - poklepał go po ramieniu i stał. - Cóż ja się będę już zbierał dochodzi 00:00 a jutro jest trening.- spojrzał na Dracona, który cały czas nad czymś myślał.- Zresztą Ciebie to też się dotyczy .. kolego.
- Co ? A tak jutro trening, przecież wiem o tym- wypił do końca zawartość szklanki i odłożył ją na stolik. - Już czas iść spać, jeszcze jutro będę musiał sie rano z nią męczyć - pokazał ręką na drzwi do sypialni Gryfonki.
- Hehehe powodzenia Smoku- powiedział Blais i już po chwili go nie było.

Rankiem kiedy Hermiona się obudziła miała na dzieje,ze jej współlokator jeszcze śpi więc postanowiła wziąć szybki prysznic. Otworzyła swoją szafę i szybko przejrzała co się w niej mieściło. Postanowiła ubrać jasne spodenki i brzoskwiniową bluzeczkę z rękawem 3/4.
Wyszła z sypialni i skierowała sie do łazienki. Lustro było zaparowane co świadczyło o tym,że Malfoy już wstał. Cóż pewnie już poszedł na śniadanie- pomyślałam i odłożyła swoje rzeczy na szafce obok umywalki.
Szybko się rozebrała i weszła pod prysznic, już po chwili można było wyczuć zapach wanilii i truskawki w pomieszczeniu.
-No no szlamciu jakbym wiedział,że takie widoki mnie spotkają to szybciej bym tu przyszedł - zaśmiał się Malfoy
- Malfoy !! Wypad mi stąd ale to już - wrzeszczała dziewczyna, nie widząc co zrobić stanęła twarzą do ściany i modliła sie w duchu, żeby jak najszybciej wyszedł.
- Już spokojnie i tak nic nie widzę, cała łazienka jest w parze- zaśmiał sie i sięgnął po pastę do zębów.- Takie poranki to ja mogę mieć- powiedział pod nosem i zaczął myć zęby.
- Ty kretynie jak ja Cie nienawidzę ! Zabić Cię to za mało !!! - co sobie ten dupek myślał, żeby wchodzić tak bez pukania.
- Takiego przystojniaka to szkoda zabijać, jeszcze potem być żałowała- wypłukał usta z pasty i odwrócił sie w stronę dziewczyny. Mimo tego,ze cała kabina była zaparowana to dało sie zauważyć, że ma bardzo zgrabną pupę jak na szlame oczywiście- pomyślał.
- W takim razie skoro już tu jesteś debilu ! To podasz mi ręcznik ? - powiedziała czując, że robi się jej coraz zimniej.
-  A magiczne słowo to już nie łaska, tak ? - mimo tego wziął ręcznik i podszedł do niej. - To jak będzie Granger? - pomachał jej nim przed drzwiami od kabiny.- Wiesz zaczyna robić się zimno i taka para zaraz się ulotni a ja mam czas.
-Dobra , dobra niech Ci już będzie gadzie ! Podasz mi ręcznik ... proszę ? - lekko odwróciła sie w jego stronę i spojrzała mu w oczy. Widział w nich strach i bezbronność dziewczyny, nie wiedział czemu ale zrobiło mu się jej żal. Po chwili uchylił lekko drzwi i podał jej ręcznik. Bez żadnego słowa wyszedł z łazienki.

Już po chwili dziewczyna spięła włosy w kucyk i weszła do Wielkiej Sali, która była prawie pusta. Cóż nie można się dziwić przecież dochodziła dopiero 6:00. Dlatego dziewczyna zjadła szybko śniadanie i wyszła na błonia.
 Uwielbiała spacerować tak wcześnie, zawsze wtedy czuła się spokojniejsza. Od kąt " zamieszkała " wraz z Malfoy'em potrzebowała więcej takich chwil jak ta. I jeszcze ten bal ! Boże za jakie grzechy - pomyślała, usiadła pod drzewem i wyciągnęła swój notatnik.

Tydzień minął bardzo szybko, nie wiadomo kiedy już był piątek. Lekcje zawsze trwały krótko bo tylko do 14:30 więc juz o 15 większość uczniów zdało sie widywać na dziedzińcu.
- Hej Harry , widziałeś Hermionę? - rudowłosa uśmiechnęła się do chłopaka, który przebrany w strój do gry szedł w kierunki boiska.
- Z tego co wiem to poszła do siebie, nie czuła sie za dobrze na zielarstwie - sięgnął po swoją miotłę i uśmiechem pożegnał dziewczynę.

- Ciekawe jak tam wejdziesz -usłyszała za sobą bardzo dobrze znany jej głos.
- Nie martw się, dam sobie rade - uśmiechnęła sie krzywo do ciemnoskórego i ruszyła w stronę schodów.
- Oj nie wiem czy na pewno...

W tym samym czasie....

-Granger ! Co ty zrobiłaś w tej łazience ?! Wszędzie jest woda na podłodze ! - krzyki blondyna dało sie słyszeć w całej szkole. Walił w drzwi od sypialni dziewczyny cała swoją siłą.
- Albo zaraz otworzyć drzwi albo sam to zrobię !!- naciął na klamkę i zdziwił się lekko kiedy nie poczuł przeszkody. Wszedł do pomieszczenia i to co zobaczył zbiło go z nóg. Hermiona cała blada leżała skulona na łóżku i oddychała ciężko.
- Boże dziewczyna co się z Tobą dzieje ? - nie wiedział czemu poszedł szybko do dziewczyny i przyłożył rękę do jej czoła.- Jesteś rozpalona - spojrzał na nią po czyn wyszedł z pokoju, po chwili wrócił i bez żadnego słowa wziął dziewczyna na ręce i skierował do łazienki. Posadził dziewczynę na taborecie.
- Zostaw mnie - powiedziała szeptem,czuła się okropnie słaba.
- Nie zostawię, cóż jesteś na mnie skazana- powiedział i zaczął rozpinać jej szatę.
- Co Ty robisz ? - w jej oczach dało sie widzieć strach. - Nie rób mi krzywdy.. prosze .
- Nie bój sie - ukucnął przed nią i pogłaskał ją po policzku- Zaufaj mi.- zdjął z dziewczyny szatę i buty, po czym znów wziął ją na ręce i skierował jej do wanny pełnej wody.
- Czy teraz mnie utopisz ? - spojrzała na niego - Oj dziewczyno jaka Ty jesteś ... chora - powiedział i delikatnie cały czas ją trzymając zanurzył ją w zimnej wodzie.
- Gorączka powinna zaraz Ci zejść - szepnął i przytrzymał jej głowę mocząc przy tym rękaw szaty.
- Dobra Granger a teraz mnie posłuchaj, kiedy Cię wyjmę z wody przyniosę Ci suche ciuchy. Przebierzesz się, dam Ci eliksiry i przypilnuje jak będziesz spała - widząc, że dziewczyna chce już coś powiedzieć mówił dalej - I nie ma, że nie . Nie wiem co Ci jest moim zdaniem musiałaś albo coś wypić albo zjeść.
- Dziś na śniadaniu wypiłam sok dyniowy ale smakował trochę inaczej niż zwykle - powiedziała po woli.
- Dobra czas już wyjść - chwycił mocno dziewczynę i wyjął z wanny, sadzając znowu na taborecie.
Po 7 minutach dziewczyna leżała już ubrana w swoje dresy w łóżku a obok niej na fotelu siedział Malfoy i czytał jakąś książkę.
- Malfoy - powiedziała sennym głosem - Dziękuje- i zasnęła.

-Oj dziewczyno , zabić to za mało - uśmiechnął sie pod nosem i wrócił do czytania.

*****************************************************************

Witam wszystkich .
Rozdział krótki ale nie miała zbytnio weny, lepszy ryc niż nic jak ja to mówię.
Komentarze mile widziane :)

PS
Zapraszam na mojego drugiego bloga
- Pozwalam Ci odejść . http://te-dwa-magiczne-swiaty.blogspot.com
Koniec psot
NOX 

sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 2.


 Zebranie przebiegło jak zwykle szybko i sprawnie. Mcgonagall przedstawiła każdemu z nich rozkład dyżurów nocnych, podając przy tym plan zajęć. Opowiedziała o tradycjach, które będą w tym roku obchodzone i o innych ważnych dla nich informacjach.

  - Nie wiem skąd ona wytrzasnęła ten cały bal na cześć pokonania Sam-Wiesz-Kogo - głos Malfoy'a dawało się usłyszeć nawet w salonie,który dzielił z jedną Gryfonką. Hermiona siedziała na kanapie, przykryta kocem z książką w dłoniach i jak zawsze pochłonięta lekturą.
- Oj Smoczku już uspokój się, przecież to tylko bal. Będzie można.. o witaj Hermiono - dziewczyna spojrzała na niego jak na wariata. Od kiedy to Blaise Zabini zwraca się do niej po imieniu ?!
- Cze..ee.. Cześć - opowiedziała szybko i wróciła do czytania .
- Ta tylko,że Ty przyjedziesz na ten bal a nie będziesz musiał go przygotowywać - westchnął Draco i podając swojemu przyjacielowi szklankę z bursztynowym płynem usiadł na jednym z foteli. Spojrzał przez chwilę na dziewczynę siedzącą na przeciwko niego, musiał przyznać,że Granger się zmieniła, niegdyś kujonica z szopą na głowie i porozciąganych swetrach a teraz jakby inna .. kobieta już . Pomimo,że jej nienawidził musiał przyznać,ze dziewczyna stała się atrakcyjną kobietą.
- Draco czy ty mnie w ogóle słuchasz ? - usłyszał głos przyjaciela i zorientował sie ,że cały czas przygląda się dziewczynie .
 -Słucham Cie, Boże Granger jeszcze się lekcje nie zaczęły a ty już w książkach - wziął łyka Ognistej .
- Boże Malfoy jeszcze się lekcje nie zaczęły a ty już chlejesz - spojrzała na niego zamykając swoją książkę.
Nie rozumiała tego chłopaka ani trochę. Zawsze musiał znaleźć jakiś pretekst do zaczepki .
- Idę spać - powiedziała wstając z fotela i kierują się w stronę dziwi swojej sypialni.
- Dobranoc .. Blaise - uśmiechnęła się lekko do ślizgona i spojrzała na blondyna .. westchnęła i zniknęła za drzwiami. 

- Zmieniła się

niedziela, 13 kwietnia 2014

Rozdział 1

    Możemy cofnąć się trochę w czasie, niech pomyślę dwa obroty powinny wystarczyć. Raz,dwa...

     - Malfoy !!! - można było usłyszeć ten krzyk w całym Hogwarcie i każdy dobrze  wiedział do kogo on należy. Hermiona właśnie kierowała się w stronę Wielkiej Sali aby odnaleźć swojego nieprzyjaciela. -Niech to szlag, za jakie grzechy to ja musiałam iść po tego tlenionego idiotę? Nie wiem co ta Mcgonagall sobie myślałam wybierając mnie.-Weszła do Wielkiej Sali i szybkim krokiem podeszła do stołu Slytherinu przejeżdżając wzrokiem po uczniach.
- Wreszcie - westchnęła głęboki unosząc przy tym ręce do góry, te blond włosy wszędzie by poznała. Siedział niczym grecki bóg w wokół niego grupka pustych dziewczyn,co niektóre oddały by wszystko aby chociaż się do nich odezwał.
      Nie wiem co one w nim widzą - pomyślała Hermiona i zdecydowanym  krokiem podeszła do chłopaka. Na chwilę ich oczy sie spotkały,  to co zobaczyła w jego oczach, w tych stalowych tęczówkach jakby przez moment można było zauważyć nic innego jak zwykły : smutek. Cóż jak szybko się pojawił tak szybko zniknął,zastąpił go chłód i pogarda.
- O witaj szlamciu, co Cię do mnie sprowadza ? - zakpił blond włosy a  dziewczyny zaczęły głupio chichotać.
- Oj daruj sobie Malfoy, na nikim to nie robi wrażenia. No może poza grupą tych idiotek ale one zadają się z tobą więc nie ma co się dziwić - spojrzała na rozzłoszczone dziewczyny, które jakby mogły to zabiły wzrokiem Hermione.
- Uważaj do kogo mówisz, ja nie jestem Potter albo ten twój Wieprzelej.
- Cóż z tym się zgodzę, nie dorastasz im do pięt fretko ! - w dziewczynie złość aż się gotowała, nienawidziła tego palanta od pierwszej klasy jak tylko zobaczyła go na schodach przed Wielką Salą i ten jego uśmieszek kiedy Tiara Przydziału krzyknęła : Slytherin ! -Uhh teraz jeszcze bardziej go nienawidzę- .Wzięła dwa głęboki wdechy aby się uspokoić - Spokojnie Miona to tylko ten debil Malfoy - z podniesioną głową spojrzała na niego.
- Mcgonagall nas wzywa, choć raczej Ciebie bo ja się wstawiłam na zebranie Prefektów Naczelnych, swoją drogą nie wiem kto ale pewnie musiał sie nawdychać oparów z Shanshi* skoro wybrał Ciebie na Prefekta Naczelnego - uśmiechnęła się do niego z pełną pogardą w oczach, po czym odwróciła się i wyszła z Wielkiej Sali .

    - Nie no Granger Ci powiedziała stary ! - powiedział Blaise Zabini klepiąc przy tym swego przyjaciela w ramie.
- Nawet nie masz pojęcia jak ona mnie denerwuje- westchnął Draco - Ale na szczęście to ostatni rok, potem nie będę musiał już jej widywać - powiedział jak gdyby od nie chcenia i dopił swój sok dyniowy .
- Ale musisz przyznać,że sie zmieniła, jest całkiem niczego sobie - uśmiechnął się Diabeł i zaczął poruszać znacząco brwiami .
- Musisz przystopować z Ognistą przyjacielu- zaśmiał się blondyn i wstał z swego miejsca - Dobra ja idę, w dupie mam Granger ale nie chcę podpaść starej Profesor - rzucił na odchodne.


_____________________________________

Shanshi* - roślina halucynogenna

Witam wszystkich na moim blogu , cóż prolog różniący się trochę od innych.Piszcie w komentarzach, na krytykę jestem przygotowana . 

Obserwatorzy